Pociąg jest w granicach Wałbrzycha. Konferencja prasowa w Ratuszu i sto pytań bez odpowiedzi

26 sierpnia 2015. Dziennikarze zebrani na konferencji prasowej dotyczącej domniemanego odkrycia miejsca ukrycia pociągu z czasów II wojny światowej. Wałbrzych, sierpień 2015. Fot. Jacek Zych

Tematy: 


"– Gdzie jest Kiler? – Został przewieziony w miejsce odosobnienia. – To znaczy dokładnie gdzie? – Tego nie mogę powiedzieć. – Nie może pan, czy pan nie wie? – Wiem, ale nie powiem". Ten cytat z filmu Juliusza Machulskiego "Kiler" idealnie oddaje ton i zakres merytoryczny dzisiejszej konferencji prasowej zwołanej w wałbrzyskim Ratuszu, w związku z doniesieniami o rzekomym odkryciu miejsca ukrycia "pociągu ze złotem". 

Sama konferencja wywołała wielkie zainteresowanie mediów. Na spotkanie z wiceprezydentem Zygmuntem Nowaczykiem, radcą prawnym Urzędu Miejskiego oraz przedstawicielami kancelarii prawnej, reprezentującej domniemanych odkrywców przyjechały ekipy największych stacji telewizyjnych i radiowych, prasy branżowej oraz wszystkich lokalnych mediów.

Podczas konferencji nie dowiedzieliśmy się jednak niczego poza informacją, że po pierwotnej pomyłce kancelaria prawna złożyła w wałbrzyskim Ratuszu zawiadomienie informujące, iż dwóch eksploratorów – Polak i Niemiec – jest w posiadaniu informacji dotyczących ukrycia pociągu, prawdopodobnie pancernego, pochodzącego z II wojny światowej. Prezydent Zygmunt Nowaczyk potwierdził, iż wskazane miejsce znajduje się w granicach administracyjnych Wałbrzycha, ale nie zna miejsca jego ukrycia. Poinformował także, że w związku z tym zgłoszono sprawę, przerastającą możliwości gminy Wałbrzych, Skarbowi Państwa.

Niczego poza tym podczas konferencji nie udało się dowiedzieć ani z ust przedstawicieli Urzędu Miejskiego, ani od prawników,  którzy na pytania dziennikarzy albo odmawiali odpowiedzi, albo odpowiadali wymijająco i nie na temat. Odmówiono odpowiedzi na najbardziej nurtujące wszystkich pytanie, dotyczące personaliów osób będących w posiadaniu informacji o miejscu ukrycia pociągu. Odmówiono odpowiedzi na pytania o sposób dotarcia do informacji o ukryciu pociągu oraz na temat podstaw zdobytej wiedzy. Odmówiono informacji na temat sposobu prowadzonych przez domniemanych eksploratorów badań i urządzeń w tych poszukiwaniach wykorzystywanych. Odmówiono informacji na pytanie o wiedzę na temat znajomości ładunku mitycznego pociągu. Prawnik odkrywców w wymijający i pokrętny sposób odpowiedział na pytania o odniesienie aktualnej sytuacji do casusów podobnych, nigdy nie potwierdzonych zgłoszeń sprzed kilku i kilkunastu lat. Potwierdził znajomość i analizę tych przypadków, odmawiając jednocześnie sprecyzowania, które sprawy zostały wzięte pod rozwagę i jakie wnioski z nich wyciągnął.

Nie wiemy, do jakich instytucji została przekazana sprawa zgłoszenia odkrywców „złotego pociągu”. Przedstawiciele strony niechętnie odnosili się do podnoszonej przez dziennikarzy sprawy znaleźnego w wysokości 10% wartości pociągu, jakiego zażądali  dwaj eksploratorzy w zamian za wskazanie miejsca ukrycia pociągu.

Nasz komentarz.

Dzisiejszą konferencją prasową UM potwierdza zupełny brak pomysłu na wykorzystanie fantastycznej okazji promocji miasta i regionu. Sprawa „złotego pociągu”, będąca bombą medialną masowego rażenia mogła zamazać obraz Wałbrzycha jako miasta biedaszybów i postgórniczej biedy, budując wizerunek miasta tajemnic, nieodkrytych skarbów i tajemnych tuneli. Piszą o Wałbrzychu najważniejsze tytuły światowych dzienników, lądujemy w primetimie większości stacji telewizyjnych Polski, a traktujemy to jak dopust boży. Byle szybko, byle zamieść pod dywan i byle się nikt za bardzo nie interesował.

Konferencję zamiast w dusznej, zbyt małej jak na ilość przybyłych ekip sali Ratusza, można było zorganizować w podziemiach Zamku Książ, w jednej z gigantycznych hal wykutych pod Zamkiem. Można było jednym zdaniem rozpalić ogień zainteresowania Polaków mówiąc „być może w jednej z takich hal i tuneli stoi ukryty od prawie stu lat pociąg”. Można było odpowiednią retoryką i magią miejsca sprawić, że nawet jawna niechęć uczestników konferencji do dziennikarzy zatuszowana zostałaby fantastycznymi plenerami, które lotem błyskawicy obiegłyby Polskę.

Farsa, którą dziennikarzom z całej Polski zgotowano dziś w urzędzie miejskim nie tylko nie pomoże w promocji regionu. Dziś w świat poszedł przekaz: nie traktujcie nas poważnie, ponieważ my nie traktujemy poważnie was, dziennikarzy, widzów i czytelników. Nie potrzebujemy w Wałbrzychu rozgłosu, nasze sprawy załatwiamy pod stołem i po cichu. Po co my tu właściwie przyjechaliśmy? – zapytał prezydenta Nowaczyka dziennikarz z telewizji Polsat. To pytanie także pozostało bez odpowiedzi.

Jedynymi osobami, które skorzystały na dzisiejszej konferencji, byli przedstawiciele kancelarii reprezentującej eksploratorów. Odmawiając odpowiedzi na większość pytań lub odpowiadając w wymijający sposób odsunęli zainteresowanie przynajmniej części mediów od działań swoich klientów. A to właśnie, jak się wydaje, było ich celem.

Komentarze

Dodano: 26 sierpnia 2015
  • Bogumił napisał(a):

    Artykuł troszeczkę bezmyślny, bo kto w tej chwili ( bez zabezpieczenia prawnego eksploratorów ) wskazałby osoby, które to odkryły oraz nawet przybliżoną lokalizację, znając pazerność „naszego” knesetu i senhedrynu. Być może zadziałałby niezwłocznie seryjny samobójca.

  • Olo napisał(a):

    A udało się ustalić, KTO IMIENNIE sypnął sprawę do mediów? Prokurator go czasami nie szuka? Nie ! A powinien! Za działania wbrew interesom ekonomicznym RP.

  • Witold napisał(a):

    Dziennikarze przyjechali bo chcieli, a ja właśnie uważam, że tajemniczość i niedopowiedzenia nadają smaczku całej aferze. Dziennikarz poczuł się urażony, a popisał się tylko kompletnym brakiem wyczucia marketingowego. Reklamy Lidla niech poogląda ;)

  • Marek napisał(a):

    Zapewniam pana dziennikarza, że nawet przy tak nieudolnych działaniach informacyjnych, niewykorzystaniu wszystkich płynących z tego wydarzenia szans na kreowanie pozytywnego wizerunku, ten wizerunek faktycznie się buduje. Z perspektywy Śląska, gdzie mieszkam, Warszawy czy Suwałk to nadal interesująca i ciekawa sprawa. Dobra jest również metoda podtrzymywania tego zainteresowania. Ostatnia informacja, że konserwator zabytków radzi ostrożność przy odkrywaniu pociągu, ponieważ może on być zaminowany, jest znakomitym pociągnięciem public relations. Nawet banalna i trochę infantylna rozmowa prezydenta Szełemeja z dziennikarzami Radia Zet też nadaje wydarzeniu pozytywną atmosferę. Macie po prostu Drodzy Państwo „samograja” w Wałbrzychu. I fajnie. Bo do tej pory miasto zyskało jedynie miano polskiego Mordoru.

  • Pozostałe informacje
    © DTP Service s.c. Wałbrzych 2015