Wałbrzych. Nawet dwie godziny oczekiwania na pogotowie. System na granicy wytrzymałości

26 listopada 2021 13:16. fot. Dziennik Wałbrzych

Zdarza się, że nawet dwie godziny na pomoc muszą czekać osoby, które wezwą w Wałbrzychu pogotowie. To efekt rosnącej liczby zakażeń koronawirusem i tym samym, rosnącej liczby wyjazdów do pacjentów z COVID-19.

Pogotowie Ratunkowe w Wałbrzychu dysponuje sześcioma karetkami. Jak zapewnia dyrektor, wszystkie załogi są dostępne, a większość ratowników jest zaszczepiona.

Mam tylko dwóch niezaszczepionych pracowników. Większość jest też już po trzeciej dawce. Apeluję do tych co się nie szczepią. Dam przykład, piątek, sobota i niedziela przewieźliśmy trzynaście osób do szpitali w ciężkim stanie, dziewięć z nich to były osoby, które nie zaszczepiły się ani jedną dawką – mówi Ryszard Kułak, dyrektor Pogotowia Ratunkowego w Wałbrzychu.

Dziennie wałbrzyskie pogotowie ma cztery – pięć transportów pacjentów, którzy mogą lub są zakażeni koronawirusem. To dość spore wyzwanie, bo każdorazowo zespół musi się przebrać, wykonywane są także testy w domu pacjenta. Te procedury wymagają czasu.

Jeżeli zespół musi pojechać do pacjenta. Wykonać nawet ten test. Test odczytuje się po 15 minutach. Nim dowiezie pacjenta do szpitala. Jeżeli na SORze nie ma kolejek, wiadomo jest przyjmowany natychmiast. Jeżeli stoją dwie czy trzy karetki… także dojazdy do innych przypadków są opóźnione. Także są sytuacje, że i do dwóch godzin pacjent czeka na udzielenie pomocy – przyznaje dyrektor.

W sytuacjach, gdy nie ma wolnego zespołu pogotowia do chorych kierowani są dość często strażacy. Zdarza się, że w przypadkach bardzo pilnych, zagrażających życiu wzywany jest śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Do tego typu sytuacji wielokrotnie dochodziło w czasie trzeciej fali pandemii koronawirusa.

Dodano: 26 listopada 2021 13:16
`