Dodano: 1 lipca 2020 13:41

Wałbrzych broni strażników miejskich. Urzędnicy: twett wiceszefa MSWiA mija się z prawdą. Sytuacja uderzyła w wizerunek miasta

Tematy: 


Straż miejska wykonywała swoje obowiązki. Informacje zawarte w tweet`cie wiceszefa MSWiA mijają się z prawdą. Banery będą dalej zdejmowane, także w czasie ciszy wyborczej – tak do sytuacji z minionej soboty, gdy strażnicy miejscy zdejmowali banery kandydatów na Prezydenta RP odnieśli się dziś w czasie specjalnego briefingu miejscy urzędnicy. – W naszym, ale nie tylko w naszym mniemaniu ta sytuacja spowodowała spore szkody na wizerunku miasta, ale przede wszystkim straży miejskiej – mówi Edward Szewczak, rzecznik prasowy wałbrzyskiego magistratu.

Przypomnijmy, w minioną sobotę Maciej Wąsik, wiceszef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji poinformował na twitterze, że policja zatrzymała w Wałbrzychu dwóch strażników miejskich.

Nieumundurowani strażnicy zrywali plakaty i banery Andrzeja Dudy. W ich nieoznakowanym pojeździe znaleziono ok. 30 zerwanych banerów. Zeznali, że robili to na polecenie przełożonych – napisał Wąsik.

Dziś na specjalnym briefingu prasowym do całej sytuacji i reperkusji z nią związanych odnieśli się miejscy urzędnicy. O sprawie w ostatnich dniach mówiły media w całej Polsce.

Informacje zawarte w tweet`cie wiceministra Wąsika, jak i w informacjach prasowych całkowicie minęły się z prawdą – przekonuje Ryszard  Błażnik, kierownik Centrum Sterowania Ruchem i Monitoringu Wizyjnego w Wałbrzychu. Potwierdza, że strażnicy miejscy zdejmowali banery, ale nie zostali zatrzymani na gorącym uczynku, a w ich samochodzie nie zostały ujawnione żadne banery. Materiały zdjęte przez straż miejską znajdowały się w jej pomieszczeniach służbowych. Błażnik podkreśla, że znajdowały się tam banery kilku kandydatów.

Materiały dobrowolnie, na żądanie policji zostały udostępnione. Błażnik podkreśla, że zdejmowane, powieszone w niedozwolonych miejscach banery były fotografowane i sporządzano dokumentację z miejsca ich zawieszenia. Później trafiały do straży miejskiej, gdzie czekały na odbiór przez komitety wyborczy.

Miejscy urzędnicy w czasie dzisiejszego briefingu kilkukrotnie podkreślali, że zgodnie z Kodeksem Wyborczym policja i straż miejska są zobligowane do ściągania banerów wyborczych, które są powieszone w miejscach do tego nieprzeznaczonych, które mogą wywoływać zagrożenie dla ruchu drogowego, uszkodzenie mienia czy zagrożenia dla mieszkańców.

Straż miejska wykonywała swoje obowiązki. Ściągała banery wyborcze, które wisiały w miejscach do tego nieprzeznaczonych, bez jakiejkolwiek zgody zarządzającego tymi miejscami, czyli prezydenta miasta – podkreślał Edward Szewczak.

Dlaczego banery zdejmowali dwaj pracownicy cywilni? Jak przyznaje Błażnik niezbyt dostojnie wyglądałoby, gdyby strażnik w mundurze wspinał się do miejsca, gdzie umieszczone były takie materiały. Tym strażnikom towarzyszył strażnik w mundurze, który nadzorował czynności i był kierowcą.

Edward Szewczak odniósł się także do tweet`a wiceministra Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji stwierdzając, że część zawartych tam informacji jest nieprawdziwa. Jak podkreśla rzecznik wałbrzyskiego magistratu, strażnicy miejscy nie zostali zatrzymani, nie niszczyli, ani nie zrywali banerów, a jedynie ściągali je z należytą uwagą. W aucie straży nie znaleziono także banerów wyborczych, bo policja zabezpieczyła je w pomieszczeniu gospodarczym straży miejskiej. Dodatkowo, straż miejska nie ściągała banerów tylko Andrzeja Dudy, ale także Rafała Trzaskowskiego i Krzysztofa Bosaka.

Miejscy urzędnicy przekonują, że ściąganie niewłaściwie wieszanych banerów nie jest łamaniem ciszy wyborczej. Przypomnijmy, banery usuwano w sobotę, dzień przed wyborami w czasie trwania ciszy wyborczej.

Ściąganie niewłaściwie wywieszonych czy też zagrażających życiu, zdrowiu, mieniu publicznemu banerów nie ma nic wspólnego z łamaniem ciszy wyborczej. Kodeks Wyborczy jasno określa czym jest cisza wyborcza. W tym wypadku do złamania ciszy wyborczej nie doszło. Straż miejska jest zobligowana do ściągania tego typu banerów zagrażających. Mało tego, policja jest również do tego zobligowana i nie wiemy dlaczego policja tego w Wałbrzychu nie robi – mówi Edward Szewczak.

To nie jedyna uwaga pod adresem wałbrzyskiej policji, która padła w czasie dzisiejszego briefingu.

Ryszard Błażnik odniósł się także do godziny umieszczenia tweeta przez wiceszefa MSWiA.

Jakim cudem na twiteerze wiceministra spraw wewnętrznych i administracji, którego stanowisko powinno cechować się dużym autorytetem pojawiła się informacja, która nie miała prawa dotrzeć do nikogo, ponieważ w tym czasie od godziny osiemnastej do około godziny dwudziestej trzydzieści był przesłuchiwany komendant straży miejskiej, który wyjaśniał procedury całego działania straży miejskiej. Tutaj jest pytanie czy ta informacja, którą zawarł pan wiceminister to była informacja, którą otrzymał od pracowników policji wałbrzyskiej czy też była to w cudzysłowie mówiąc, instrukcja dla pracowników, jak mają się zachowywać – mówi Ryszard Błażnik.

Miejski urzędnik zaznaczył także, że czynności prowadzone przez policję były prowadzone z wyjątkowym pietyzmem, niemal tak, jak na miejscu przestępstw kryminalnych.

Poza tym, wykonali czynność niestarannie, ponieważ w protokole przyjęcia przedmiotów wskazane są tylko banery pana Dudy, natomiast pozostałe banery, które policjanci zabezpieczyli, nie są wpisane w ten protokół – mówi Błażnik.

Co z wiaduktem kolejowym, z którego straż miejska zdjęła baner, a obiekt nie jest w zarządzie miasta?

To wiadukt w pasie ruchu drogowego i przepis mówi jasno, że przedmioty czy banery umieszczone w pasie ruchu drogowego wymagają zgody, i o tę zgodę nikt nie wystąpił. To też konsekwentnie swoje czynności podejmowali strażnicy miejscy – mówi Błażnik.

Przypomnijmy, w rozmowie z naszymi reporterami, przedstawiciele PKP PLK tłumaczyli jednak, że na tory bez zgody zarządcy nie może wejść nikt poza policją i Strażą Ochrony Kolei.

Widzą zagrożenie, reagują. Widzą, że wisi coś co może się odpiąć, reagują i ściągają – odpowiada na pytanie w tej sprawie Edward Szewczak.

Podkreślmy, że banery zdejmowane przez straż miejską były umieszczane bez zgody ich zarządców, zarówno miasta, jak i PKP PLK.

Miasto zapewnia także, że wystąpi do komitetów wyborczych z prośbą o wskazanie osób, które umieściły materiały w niedozwolonych miejscach. Jak zapewnia Edward Szewczak, urząd będzie domagał się zwrotu kosztów ich usuwania. Miasto będzie dochodzić także opłaty za zajęcie pasa drogowego.

Do Macieja Wąsika ma trafić także pismo z prośbą o ustosunkowanie się do tweeta.

Mamy kilka wątpliwości. Mamy kilka pytań do ministra w związku z tym, że uważamy, że ten tweet wywołał falę niespotykanego hejtu. Nie tylko na miasto, na strażników miejskich. Uważamy, że dobro miasta, wizerunek miasta, nad którym pracujemy ciężko od lat został nadszarpnięty i będziemy prosić Pana Ministra o to, żeby wytłumaczył się publicznie skąd taką informację powziął. O 19.41 zgodnie z tweetem napisał informację, w której tak jak powiedziałem w czterech zdaniach jest sześć nieścisłości, a właściwie nieprawd – mówi Edward Szewczak.

Miasto zapewnia, że banery umieszczane niezgodnie z prawem na infrastrukturze miejskiej będą ściągane dalej, także w czasie ciszy wyborczej w czasie II tury wyborczej.

…. fot. Jacek Zych / Dziennik Wałbrzych

Zobacz także

© DTP Service s.c. Wałbrzych 2015