[1/42]

Uroczystą Galą Finałową zakończył się 11. Festiwal Reżyserii Filmowej

Tematy: 


Galą finałową prowadzoną przez Sonię Bohosiewicz i Roberta Gonerę zakończył się 11. Festiwal Reżyserii Filmowej.  Spośród 7 reżyserów nominowanych do nagrody “Złotego Dzika”, jury w składzie: Sylwester Chęciński, Janusz Majewski oraz Waldemar Krzystek wyłoniło dwóch zwycięzców ex aequo: Piotra Domalewskiego nagrodzono za obraz “Cicha noc” oraz Pawła Maślonę za “Atak paniki”. Podczas dni festiwalowych Wałbrzych odwiedziły takie gwiazdy polskiego kina jak: Małgorzata Kożuchowska, Agata Kulesza, Anna Dereszowska, Jan Nowicki, Artur Żmijewski i Wojciech Pszoniak.

Festiwal Reżyserii Filmowej nieśmiało otwiera nowy rozdział w historii Wałbrzycha. W sposób symboliczny dzieli dwie epoki i przenosi go z poziomu twardego, pewnego pleneru miejsc brudnych, zaniedbanych, położonych gdzieś na krańcach znanej cywilizacji do miejsca, w którym o filmach się rozmawia, ocenia, a ścieżki wybitnych twórców i widzów wzajemnie się splatają na przysłowiowym, czerwonym dywanie.

Festiwal to nie tylko pokazy konkursowe oraz gale otwarcia i zakończenia. To także spotkania z reżyserami, aktorami, to otwarcie się na młodzież, która mogła uczestniczyć w prowadzonych przez Krzysztofa Pulkawskiego warsztatach reżyserskich i filmowych. To także trudne do oceny, bardzo subiektywne i nienamacalne tchnienie wielkiego świata, jakże potrzebne pozostającemu od lat na marginesie wielkich wydarzeń kulturalnych Wałbrzychowi.

O Festiwalu Reżyserii Filmowej można powiedzieć, że jest festiwalem wędrującym. Po 7 tłustych latach w Świdnicy, gdzie w 2014 roku, podczas ostatniej zorganizowanej tam edycji rozeszło się 16 tysięcy wejściówek, impreza nie może zagościć nigdzie na stałe. Powodem są oczywiście pieniądze: w Jeleniej Górze i w Gorzowie, dokąd festiwal trafił “wyrzucony” ze Świdnicy przez prezydent Beatę Moskal-Słaniewską, zakończono współpracę z powodu gigantycznych kosztów organizacji imprezy.

Czy w Wałbrzychu zagości na stałe? Pierwsza edycja minęła trochę niezauważona, przeszła bokiem i pomimo całkiem niezłej frekwencji podczas seansów konkursowych i gali, festiwal pozostawił niedosyt. Niedosyt festiwalowej gorączki, braku miasteczka festiwalowego, nieformalnej interakcji pomiędzy gośćmi a uczestnikami. Z pewnością zabrakło promocji i wplecenia Festiwalu w życie miasta. Ani organizatorzy, ani gospodarze Festiwalu nie zadbali o to, żeby na bieżąco relacjonować przebieg imprezy, a tym samym zachęcać mieszkańców do uczestniczenia i współtworzenia festiwalu.

Twierdzenie, że 11. Festiwal Reżyserii Filmowej zrobił z Wałbrzycha, chociaż na ułamek chwili, stolicę filmową Polski, byłoby dziś chyba nadużyciem. Nie można jednak nie wspomnieć o ogromnym wrażeniu, do jakiego w podczas kuluarowych rozmów przyznawali się zaproszeni na Festiwal artyści, jakie wywarł na nich Wałbrzych, jego okolice i sam obiekt Starej Kopalni. Czy jednak zachwyt w oczach filmowców przełoży się już na konkretne działania? Tego typu pytań jest z pewnością więcej, odpowiedzi na nie jednak nie można szukać od razu i natychmiast.

Festiwal Reżyserii Filmowej to chyba największe wydarzenie kulturalne, jakie od lat gościło w Wałbrzychu. To kolejny kamień wypchnięty z muru, jaki dzieli miasto od reszty kraju. Muru, który z każdym rokiem staje się coraz niższy i coraz łatwiejszy do pokonania. Mamy nadzieję, że Festiwal zagości tu na stałe, bo jedynie formuła ciągłości wydarzenia przyniesie miastu zysk. W przeciwnym razie Festiwal Reżyserii Filmowej zmieni się w wędrującą, bardzo kosztowną imprezę jednego człowieka, a niemałe pieniądze wydane na jego organizację przez Gminę Wałbrzych będą pieniędzmi może nie wyrzuconymi w błoto, ale przeznaczonymi na projekt o dyskusyjnej sile promocyjnej.

Gala finalowa 11. Festiwali Reżyserii Filmowej w Wałbrzychu. 09.06.2018. fot. Jacek Zych / Dziennik Wałbrzych

Komentarze


© DTP Service s.c. Wałbrzych 2015