Dodano: 22 października 2019 08:31

Tokarczuk zapowiada nową książkę, która zaskoczy czytelników. We Wrocławiu powołuje fundację dla literatury

Tematy: 


Prace nad moją kolejną książką są już dość zaawansowane. W ostatnich miesiącach jednak z uwagi na różne zawirowania musiałam zawiesić pisanie, a ostatnie osiem dni to najdziwniejszy okres mojego życia. Czuję już zmęczenie i, co istotniejsze, głód pisania. Ten rozbrat z pisaniem jest już zbyt długi – przyznała w czasie swojej wizyty we Wrocławiu Olga Tokarczuk. To właśnie w stolicy Dolnego Śląska odbyło się pierwsze spotkanie z pisarką po tym, jak została jej przyznana literacka Nagroda Nobla za 2018 rok.

Przypomnijmy, wiadomość o przyznaniu nagrody zastała Olgę Tokarczuk w czasie trasy promocyjnej w Niemczech. Do kraju pisarka wróciła dopiero w minioną niedzielę i od razu spotkała się z fanami w Narodowym Forum Muzyki. W poniedziałek Tokarczuk spotkała się z dziennikarzami, którzy pytali ją między innymi o to, czy nie obawia się oczekiwań dotyczących książki wydanej już po przyznaniu nagrody.

Istnieje pewna obawa o sprostanie oczekiwaniom, które, jak już dochodzą mnie pierwsze głosy, są dość niesamowite. Trochę jakby ktoś liczył, że książka po Noblu będzie miała zmienić świat. W to nie wierzę. Nigdy nie pisałam z takim zamierzeniem i Nobel tego nie zmieni. Mogę jednak zapewnić, że moja kolejna książka będzie zaskoczeniem dla czytelników. I nie mam tu na myśli jej tematu. Idzie o zaskoczenie na poziomie czysto literackim – mówi Olga Tokarczuk.

Pisarka nie stroni od tematów politycznych i tym razem skomentowała wyniki ostatnich wyborów.

Powiem szczerze, wynik wyborów mnie nie uszczęśliwił. W niedzielę wyborczą, widząc pierwsze sondażowe wyniki, nie widziałam zbyt wielu powodów do radości. Ale potem dotarły do mnie też dużo lepsze informacje. Obecny Parlament to niejako nowe otwarcie, pojawiło się w nim bardzo wiele nowych twarzy, w tym świetne młode osoby. Chyba też po raz pierwszy do Sejmu weszła osoba, na którą głosowałam – mówiła pisarka.

Przypomniała również, że świat polityki i kultury mocno się przenikają.

Żyjemy w obliczu żywiołu, który ma pewną ideologiczną wizję rzeczywistości i próbuje ją zakorzenić w rzeczywistości instytucjonalnej. Myślę tu o muzeach, o teatrach. We Wrocławiu mamy bardzo przykre doświadczenia z Teatrem Polskim, w którym bardzo źle zaczęło się dziać właśnie wtedy, gdy zaczęli na kwestie artystyczne wpływać politycy. To oczywiście nie jest nic nowego, pamiętamy to z czasów rządów autorytarnych w różnych miejscach na świecie. Takie próby ręcznego sterowania kulturą zwykle źle się kończyły dla wszystkich. Kulturą nie można manipulować – podkreślała Tokarczuk.

W czasie spotkania z dziennikarzami laureatka Nagrody Nobla przyznała, że nie ma jeszcze przygotowanej mowy noblowskiej. Wie jednak co by chciała powiedzieć. Pytana o hejt, z którym spotyka się od kilku lat mówi, że przestała się tym przejmować.

Zupełnie przestałam się przejmować hejtem. Pierwsze doświadczenie z hejtem w Internecie mnie dotknęło, przeorało, musiałam to przepracować. Hejt, niestety, stał się elementem naszej codzienności. Są oczywiście różne jego odmiany, w tym jest też ten hejt sterowalny. Wydaje mi się jednak, że teraz, po przyznaniu mi nagrody, przeważyły reakcje pozytywne. Mam ogromną nadzieję, że na dłuższą metę ten Nobel bardziej zjednoczy Polaków niż podzieli. Ale nawet jeśli nie, mieliśmy po Noblu kilka dni euforii, to już mnie bardzo cieszy, że chociaż tak mogłam pomóc – mówi Tokarczuk.

Na spotkaniu z dziennikarzami Olga Tokarczuk poinformowała, że powoła fundację we Wrocławiu, której celem będzie wspieranie pracy pisarek i pisarzy, tłumaczek i tłumaczy, badania nad literatura i przekładem literackim, refleksją nad rolą literatury w historii zmian społecznych.

fot. użyczone / materiały prasowe

fot. użyczone / materiały prasowe

© DTP Service s.c. Wałbrzych 2015