The Go! Team – „The Scene Between” – Gdyby płyty porównywać do słodyczy, „The Scene Between” byłoby oldschoolową oranżadą z saturatora.

21 kwietnia 2015 15:28.

Pewnie nie wszyscy wiedza/pamiętają, że jeszcze w latach 80., pragnienie "gasiły" gazowane napoje, podawane z urządzenia zwanego saturatorem. Generalnie była to woda sodowa i sok, w którego skład wchodziła prawdopodobnie cała tablica Mendelejewa. Innymi słowy, były to orzeźwiające, kosmicznie słodkie, chemicznie kolorowe, przepyszne oranżady. Taka sama jest muzyka "The Scene Between" - orzeźwiająca, słodka, kolorowa i pyszna. 

Od razu się przyznam. Uwielbiam drugi album brytyjskiej kapeli, „Proof of Youth”, gdzie pojawiły się nieco ostrzejsze brzmienia, mocny hip-hop, który genialnie akcentował Chuck D z Public Enemy. Kolejna płyta, jak i ta najnowsza, to już delikatniejsze, co nie znaczy, że złe czy słabe, brzmienia.

The Go! Team grają przebogaty, wielobarwny pop wymazany tęczową psychodelią. Lekkie, wdzięczne, chwilami przypominające zabawę dzieci w muzykę piosenki. Nie ma w tym jednak ani krzty amatorstwa, szczególnie jeśli zwrócić uwagę na produkcję. Bogatą, przepełnioną dźwiękami zaskakujących instrumentów, raz grzechoczących, kiedy indziej brzęczącą. Nie brakuje też hałaśliwych iście rockowych momentów, które jednak zgrabnie kontrowane są wakacyjnym klimatem i dziewczęcymi wokalami.

„The Scene Between” to solidna dawka pozytywnej energii, feeria barw i całe mnóstwo słońca zaklętego w muzyce.

/Anna Szymala

Dodano: 21 kwietnia 2015 15:28
.

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

`