The Duff [#ta brzydka i gruba]. Owszem, Bianka ma kilka dodatkowych fałdek, ale kogo to obchodzi.

17 kwietnia 2015 10:15.

Trudno znaleźć polski odpowiednik dla etykietki "Duff", najbliżej jest chyba określenie "klasowy pasztet"

Nastolatki podziwiają chodzące ideały. Blair Waldorf z „Plotkary” miała świetne ciuchy, a Elena Gilbert z „Pamiętników wampirów” była popularna. Nareszcie doczekaliśmy się bohaterki nowego typu. Owszem, Bianka ma kilka dodatkowych fałdek, lecz w młodzieżowym kinie od lat nie pojawiała się tak szczera postać.

Licealistka ma cudowne przyjaciółki, podkochuje się w gitarzyście Tobym i ogląda japońskie horrory. Zupełnie przypadkowo dowiaduje się, że jest Duff (ang. designated ugly fat friend). Uświadamia jej to Wes, przyjaciel z dzieciństwa i lokalne ciacho w jednej osobie. Dziewczyna chce walczyć ze stereotypami. Razem rozpoczynają misję, której celami są popularność i serce Toby’ego. To zaś nie podoba się Madison, dziewczynie Wesleya, która nie pozwoli odbić sobie chłopaka przed balem maturalnym. W akcie zemsty wrzuca do sieci filmik szkalujący Biankę.

Mimo wątpliwych wartości kina tego gatunku, trudno nie pochwalić twórców „#Tej grubej i brzydkiej”. Już na etapie castingu wykonali kawał dobrej roboty. W roli tytułowej obsadzili Mae Whitman, znaną z obrazu „Charlie”, kultowego wśród niepopularnych dzieciaków. Za to jej nemezis gra Bella Thorne, dziecięca gwiazdka Disneya. Za wzór dla scenariusza posłużyła zaś bestsellerowa powieść Kody Keplinger, jedna z pierwszych o zjawisku nękania w sieci.

Dorosłym ten film może przypominać drogę przez mękę. Nie zrozumieją, że wyrzucenie ze znajomych na Snapchacie to zdrada potężnego kalibru. Fabuła jest potwornie przewidywalna, tym bardziej, że skupia się wokół przygotowań do balu maturalnego. Jednak pod chmurą hasztagów kryje się dająca do myślenia historia. Mae Whitman udało się stworzyć bezpretensjonalną postać, z którą można się utożsamiać. Bianka oswaja dzieciaki z cyberbullingiem i pokazuje, że to nie koniec świata. A najważniejsze, z przekorą przyznaje, że każdy z nas jest Duff. W końcu zawsze znajdzie się ktoś ładniejszy i popularniejszy. I nie ma w tym nic złego.

Dodano: 17 kwietnia 2015 10:15
.

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

`