Dodano: 21 maja 2021 08:33

Sokoły z komina PECu w Wałbrzychu zaobrączkowane. Cztery maluchy to potomstwo Helgi i Bolka

Cztery młode sokoła wędrownego pojawiły się w tym roku w gnieździe na kominie Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplej w Wałbrzychu. To gatunek do niedawna uznawany za wymarły. Po raz ostatni próby lęgu w naszym regionie podejmowało blisko czterdzieści lat temu. Wówczas się nie udało. Ptaki z komina PECu zaobrączkowano, by śledzić ich losy.

Przywraca się w drodze reintrodukcji ten gatunek. Głównie jest mowa o gniazdach na drzewach. To są okolice Milicza i Żmigrodu. Tam są próby od lat. One są skuteczne. Gniazda są zajmowane i tek ptaki chętnie adoptują się do takich przygotowanych przez człowieka gniazd – mówi Krzysztof Żarkowski, przyrodnik i fotograf przyrody.

W Wałbrzychu sokoły wędrowne wybrały kilkudziesięciometrowy komin. Takie miejsca są bardzo atrakcyjne dla sokołów, szczególnie, gdy są zainstalowane przyczółki lęgowe. To ptaki dwukrotnie większe od gołębi.

Musimy wejść, nie pamiętam ile tu jest, z osiemdziesiąt metrów po drabinie. Szkoda, że nie ma windy. Tam musimy dojść do gniazda. Pewnie będziemy musieli wyjąć młode i na galerii wewnętrznej zaobrączkować sokoły – Sławomir Sielicki ze stowarzyszenia Sokół.

Ptaki obrączkuje się by śledzić ich przyszłość, to gdzie trafią. Młode sokoły do roku czy dwóch wędrują po Polsce czy nawet Europie. Samice potrafią pokonać nawet kilkaset kilometrów w poszukiwaniu nowego miejsca. Kiedy maluchy z PECu opuszczą gniazdo?

Za trzy, cztery tygodnie zaczną latać. Później przez jakiś czas będą się jeszcze trzymać okolicy. Muszą nabrać lepszych zdolności do lotu, nauczyć polować, usamodzielnić i później ruszą w drogę – dodaje Sielicki.

Sokoły wędrowne w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych niemal wyginęły. Reintrodukcję rozpoczęto w latach dziewięćdziesiątych.

Skąd gniazdo na kominie?

Pięć lat temu Krzysztof Żarkowski, przyrodnik i fotograf przyrody odwiedzając centrum handlowe na Podzamczu zauważył krążące wokół komina ptaki. Okazało się, że był to sokół wędrowny. Przyrodnik przekazał tę informację właścicielowi komina, Przedsiębiorstwu Energetyki Cieplnej i tak rozpoczęły się starania o zainstalowanie w tym miejscu platformy lęgowej.

Ta pojawiła się dwa lata później. Pierwszy ptak, który tu zamieszkał pochodził z Czech. Jak przyznaje Żarkowski, niestety rozbił się on na Piaskowej Górze. Później platformę zasiedliły pustułki. Ostatecznie na kominie pojawiła się Helga.

Niestety przyleciała tu wiosną, w gnieździe pustułek były młode i był dramat polegający na tym, że sokół jest naturalnym drapieżnikiem, który konsumuje w locie pustułki. Nie wiadomo miało wydarzyć. Jak później okazało się, w drodze dedukcji, Helga złowiła samice, która tutaj stawiała opór, samiec przepadł wcześniej i trzeba było pisklęta pustułek przejąć. Zrobił to Robert Bajek z Fundacji Dzika Nadzieja, który odchował te pustułki i wypuścił – wyjaśnia Krzysztof Żarkowski.

Lęgowisko przejęła Helga, która rezyduje na kominie do dziś. Partnerem został samiec, którego nazwano Bolkiem.

Co ciekawe sokoły wędrowne mieszkające na kominie PECu można śledzić w internecie dzięki video transmisji pod tym linkiem – https://www.pecsa.pl/index.php?id=23.

Młode sokoły wędrowne z gniazda na kominie wałbrzyskiego PEC. Fot. Sławomir Sielicki

Młode sokoły wędrowne z gniazda na kominie wałbrzyskiego PEC. Fot. Sławomir Sielicki

Młode sokoły wędrowne z gniazda na kominie wałbrzyskiego PEC. Fot. Sławomir Sielicki

Młode sokoły wędrowne z gniazda na kominie wałbrzyskiego PEC. Fot. Sławomir Sielicki

Młode sokoły wędrowne z gniazda na kominie wałbrzyskiego PEC. Fot. Sławomir Sielicki

Młode sokoły wędrowne z gniazda na kominie wałbrzyskiego PEC. Fot. Sławomir Sielicki

Młode sokoły wędrowne z gniazda na kominie wałbrzyskiego PEC. Fot. Sławomir Sielicki

Młode sokoły wędrowne z gniazda na kominie wałbrzyskiego PEC. Fot. Sławomir Sielicki

Zobacz także