[1/35]

Sanatorium w Sokołowsku jak feniks z popiołów [FOTO]

Tematy: 


Tegoroczna susza dała się we znaki nie tylko rolnikom. Utrzymujące się od kilku miesięcy wysokie temperatury i brak opadów miały katastrofalny wpływ na zabytki. W Sokołowsku koło Wałbrzycha, gdzie średnia roczna temperatura nie przekracza 8 stopni ucierpiał powracający do życia budynek byłego sanatorium dra Brehmera.

– Stare mury remontowanego od 10 lat sanatorium gwałtownie zaczęły wysychać. Efektem tego jest to, że część ścian musi być przemurowana, a są to dodatkowe prace, które nie były przewidziane w projekcie budowlanym na ten etap – powiedziała w rozmowie z dziennikiem Bożena Biskupska

Dodatkowe prace murarskie skomplikowały harmonogram prac. Nie uda się w tym roku zakończyć zamykania całości budynku stropem i więźbą dachową:

– Marzenie nasze o położeniu nowego dachu w części północno wschodniej  zostały przesunięte na wiosnę.  Będzie wykonywana więźba dachowa taka potężna, bo ten dach będzie miał 18 metrów wysokości. Ale żeby było bezpiecznie przed położeniem dachu musimy zadbać o te wszystkie mury.  

Pomimo trudności prace w sanatorium, będącym wizytówką zwanego polskim Davos – Sokołowsku, trwają a sam budynek powstaje jak feniks z popiołów.

– Wylanie wielkiego stropu żelbetowego na którym stanie więźba dachowa, uzupełnianie ścian zewnętrznych jednocześnie poważne prace na leżakowni – wymieniona kolumnada drewniana, rozbierana są ściany w części północnej, bo nie ma na czym tej kolumnady oprzeć – i to wszystko dzieje się równolegle – kończy Bożena Biskupska.

Zapraszamy Was na niecodzienną wycieczkę do miejsc, do których na co dzień nie ma dostępu, po zapierających dech w piersiach wnętrzach powstającego z ruin budynku dawnego sanatorium dra Brehmera.

Sanatorium dr Bremera w Sokołowsku. 05.09.2018 r. fot. Jacek Zych / Dziennik Wałbrzych

Komentarze


© DTP Service s.c. Wałbrzych 2015