Dodano: 5 kwietnia 2020 20:06

Rusztowania zniknęły, filmowcy straszą sądem, ale nie dementują doniesień o wysadzeniu mostu

Tematy: 


Spod najwyższego wiaduktu kolejowego w Polsce zniknęły zawieszone pod nim rusztowania. Zniknęły tak,  jak się pojawiły – nagle i bez rozgłosu. Do dziś nie wiadomo, kto wydał pozwolenia na ich zamontowanie i czemu właściwie miały służyć. Firma produkcyjna, odpowiedzialna za produkcję wielkiej hollywoodzkiej produkcji na terenie Polski sugerowała, że konstrukcja służyła do przeprowadzenia oceny stanu technicznego mostu. Są jednak osoby twierdzące, że były to przygotowania do sceny finałowej sceny filmu, w której to most miał być wysadzony. Wskazywano na miejsca, na których miały być zamocowane.

W całej sprawie wydała głos amerykańska wytwórnia odpowiedzialna filmowa, produkująca film. Za pośrednictwem polskiej kancelarii prawnej wysłała właśnie do tych osób przedsądowe wezwanie do zaprzestania rozpowszechniania informacji mogących negatywnie wpłynąć na wizerunek wytwórni. Zażądano usunięcia z Facebooka wpisów dotyczących planów wysadzenia mostu. Jednocześnie nie zdementowano jednoznacznie planów zniszczenia wiaduktu na potrzeby powstającej produkcji.

Tymczasem wojewódzki konserwator zabytków rozpoczął proces wpisania wiaduktu w Pilchowicach do ewidencji zabytków. Cała sprawę można śledzić na profilu Piotr Rachwalskiego, byłego prezesa Kolei Dolnośląskich, rzeczywistego twórcy ich sukcesu:

 

My dziś sprawdziliśmy. Po rusztowaniach rzeczywiście nie ma śladu. Zachwyciła też przepięknie położona stacja kolejowa Pilchowice Zapora. Na takiej stacji, w wiosennym słońcu warto czekać na pociąg… nawet jeśli miałby się chwilę spóźnić.

Pilchowice. Stacja kolejowa i wiadukt kolejowy. fot. Jacek Zych / Dziennik Wałbrzych

Zobacz także

© DTP Service s.c. Wałbrzych 2015