Dodano: 8 grudnia 2021 10:39

Odstrzał na Podzamczu. Myśliwy zapewnia, że nigdy nie miał problemów z bezpieczeństwem

Podkreślam że nigdy nie miałem żadnych kłopotów z powodu bezpieczeństwa na polowaniach a tym bardziej z bezpieczeństwa posługiwania się bronią – zapewnia myśliwy, który w poniedziałek prowadził odstrzał na Podzamczu w Wałbrzychu. Przypomnijmy, myśliwi, z którymi rozmawialiśmy przyznawali, że mężczyzna miał w przeszłości problemy z zachowaniem procedur.

Przypomnijmy, w poniedziałek mężczyzna na zlecenie miasta strzelał do dzików w środku dnia po środku dużego osiedla. Teren nie był zabezpieczony, a w pobliżu przechodzili przechodnie. W czasie rozmów z myśliwymi w regionie, którzy prosili o anonimowość, dowiedzieliśmy się, że już wcześniej pojawiały się uwagi dotyczące zachowania mężczyzny. Miał być nawet usunięty z jednego z kół łowieckich. Do sprawy odniósł się sam zainteresowany.

Moje kłopoty w kole zaczęły się od zapytania na walnym zgromadzeniu koła o jakiekolwiek rozliczenie z Sowiogórskiego Muflona.  A zarzuty jakie mi postawił były zarząd to obgadywanie jednego z myśliwych o jego handlu kiełbasą z dzika przed marketem, przypięcie kordelasa do munduru co jest dopełnieniem umundurowania, obszycie munduru srebrnymi patkami-byłem członkiem komisji kultury i tradycji i miałem prawo nosić takie dystynkcje i najważniejszy zarzut to był taki że mam inne zdanie niż zarząd-w statucie jest wyszczególnione że każdy myśliwy ma prawo do swojego zdania. Podkreślam że nigdy nie miałem żadnych kłopotów z powodu bezpieczeństwa na polowaniach a tym bardziej z bezpieczeństwa posługiwania się bronią – zapewnia w swoim oświadczeniu myśliwy.

Dziki zastrzelone na Podzamczu. Fot. Jacek Zych / Dziennik Wałbrzych

Dziki zastrzelone na Podzamczu. Fot. Jacek Zych / Dziennik Wałbrzych

Dziki zastrzelone na Podzamczu. Fot. Jacek Zych / Dziennik Wałbrzych

Dziki zastrzelone na Podzamczu. Fot. Jacek Zych / Dziennik Wałbrzych

Dziki zastrzelone na Podzamczu. Fot. Jacek Zych / Dziennik Wałbrzych

Zobacz także