O czym dowiedzieliśmy się przy okazji Letniej Serenady.

18 sierpnia 2015 15:12. Jose Torres i muzycy Filharmonii Sudeckiej podczas Letniej Serenady w wałbrzyskim Rynku. Wałbrzych, sierpień 2015. Fot. Jacek Zych

W ubiegłą niedzielę w Rynku po raz kolny rozbrzmiała Serenada Letnia. Tym razem filharmonicy sudeccy do współudziału zaprosili kubańskiego bębniarza, showmana i propagatora kultury latynoskiej –  Jose Torresa. Koncert cieszył się olbrzymim zainteresowaniem Wałbrzyszan, jak i wszystkie poprzednie edycje Letniej Serenady. Trudno więc się dziwić, że w niedzielne popołudnie Rynek wypełnił się po brzegi.

Wśród publiczności mogliśmy zauważyć cały przekrój wałbrzyskiego społeczeństwa – od lokalnych notabli, parlamentarzystów i przedstawicieli jednostek kultury po zwykłych mieszkańców większości wałbrzyskich dzielnic mieszkaniowych. Pięknie wyremontowany Rynek wypełnił się kolorowymi ludźmi i przez godzinę wyglądał jak centrum „normalnego” miasta. Orkiestra symfoniczna pod dyrekcją Jerzego Koska jak zwykle pokazała się z dobrej strony, Jose Torres z towarzyszącymi muzykami przenieśli nas w muzycznej podróży gdzieś na Karaiby.

Wszystko jak piękny sen zakończyło się tuż po koncercie.  5 minut po ostatnim bisie Rynek opustoszał. Kilkaset osób opuściło go w tempie, jakiego nie powstydziliby się strażacy ewakuujący Stadion Narodowy po alarmie bombowym. Pozostały śmieci i pracownicy techniczni, rozkręcający scenę.

Podczas dyskusji o rewitalizacji śródmieścia prof. Tomasz Ossowicz podniósł problem zmian przyjaznym ludziom, jakie muszą być nieodłączną częścią procesu rewitalizacji zdegradowanych części miast. Wałbrzyski Rynek ani Śródmieście same w sobie nie przedstawiają dla mieszkańców żadnej wartości ani atrakcji. Brak lokali gastronomicznych, ogródków piwnych, kawiarni nie pozwala żywić nadziei na ściągnięcie czy choćby zatrzymanie Wałbrzyszan w centrum. „Kto tego nie widzi – ten ślepcem jeno”, jak to dosadnie ujął poeta.

W ścisłym centrum widać kolejne puste witryny, a na nich kartki „lokal na sprzedaż” czy „do wynajęcia”. Niedawno zamknięto pizzerię, która od niepamiętnych czasów znajdowała się przy ulicy Gdańskiej. Na sprzedaż jest popularny sklep Społem na rogu Rynku. W śródmieściu jest więcej wolnych lokali niż kilka lat temu – przyznaje Andrzej Sowa, pośrednik obrotu nieruchomościami. – Praktycznie co lokal, to do wynajęcia.

Wydaje nam się, że ten niepokojący stan rzeczy można zmienić i to stosunkowo tanim kosztem. Trzeba tylko zmienić sposób myślenia i przestać dostrzegać w sklepikarzach i restauratorach główne źródło dochodów budżetu. Preferencyjne czynsze czy ulgi podatkowe – z pewnością jest mnóstwo rozwiązań po jakie sięgają miasta, aby zachęcić mieszkańców do inwestowania zapału, pracy i czasu w swoje centra. Jedynie w taki sposób będzie można ożywić Śródmieście, ponieważ chęci do uczestnictwa w życiu społeczno-kulturalnym, jak widać na przykładzie Letniej Serenady, Wałbrzyszanom nie brakuje.

3 minuty po zakończeniu koncertu Letnia Serenada wałbrzyski Rynek opustoszał. Wałbrzych, sierpień 2015. Fot. Jacek Zych

3 minuty po zakończeniu koncertu Letnia Serenada wałbrzyski Rynek opustoszał. Wałbrzych, sierpień 2015. Fot. Jacek Zych

Dodano: 18 sierpnia 2015 15:12
.
  • Zb. Michurski pisze:

    Czy wałbrzyski Rynek może być atrakcyjny?
    Patrząc na wieloletnie próby kolejnych władz odpowiedź wydaje się oczywista – nie. Ale czy na pewno? Poza urokliwymi kamienicami Rynek ma również inne atrakcje tyle, że uśpione. Dobitnym przykładem niech będzie fontanna. Nowoczesna, skomputeryzowana i podświetlona. Do pełni szczęścia brakuje już tylko muzyki. Gdyby uzupełnić fontannę o ten właśnie element to każdego dnia o pełnej godzinie, wzorem innych np. Pergoli wrocławskiej, odbywałoby się widowisko z wykorzystaniem wody i muzyki. Kulminacją byłaby godzina 22, kiedy to każdego dnia licznie zgromadzeni ludzie będą świadkami widowiska „światło, woda i dźwięk”. Z obserwacji tych miast wiemy, że miejsce takie każdego dnia ściąga niezliczone rzesze ludzi. Po takim spektaklu rzadko, kto ma ochotę na powrót do domu więc zapełniają się wówczas okoliczne kafejki i kluby. Jeśli dla kogoś godzina 22 to zbyt późna pora to tuż po zmroku mógłby podziwiać laserowe obrazy tworzone na elewacjach zabytkowych budynków. Utopia? Bynajmniej. Ale wróćmy na wałbrzyską starówkę. Kilkusetletnia historia tego miejsca jest również atutem, który odpowiednio wykorzystany może dać pieniądze i sławę Wałbrzychowi a ludziom radość i pracę. Jak? To proste. Sprowadźmy na starówkę kilka Meleksów, dorożkę i riksze. Tymi pojazdami wożąc po urokliwych uliczkach starego miasta turystów i wałbrzyszan opowiemy o dziejach, ludziach i obiektach tworzących naszą historię. Trasa mogłaby poprowadzić z Rynku w stronę kościoła pod wezwaniem Aniołów Stróżów by następnie skręcić w Młynarską, którą dojedziemy do ulicy Zamkowej, aby podziwiać piękny pałac Czetryców. Tu znów wyjeżdżamy na ulicę Moniuszki tuż przy szkole muzycznej. Jadąc ulicą Moniuszki dojedziemy do Kościelnej, która doprowadzi nas do największego kościoła ewangelickiego, a dalej ulicą Straży Pożarnej, którą dojedziemy do ul. 1 Maja gdzie znajduje się wałbrzyskie muzeum. Następnie skręcamy w ulicę Limanowskiego gdzie podziwiać możemy słynną na całym świecie fabrykę porcelany Kristof założoną w roku 1831. Jadąc dalej dotrzemy do największego przed wojną domu towarowego zwanego później PDT. Ostry skręt w prawo wyprowadzi nas na ulicę Słowackiego, na której stoją najpiękniejsze kamienice budowane przed stoma laty. Po chwili wjeżdżamy na piękny plac Magistracki z urokliwym miejskim ratuszem. Otwarta przestrzeń pozwala zwiedzającym docenić unikatową architekturę jak i elegancką fontannę, która nocą mieni się wieloma barwami. Z placu kierujemy się w wąską malowniczą ulicę Sienkiewicza, która doprowadzi nas do Rynku, z którego rozpoczynaliśmy podróż. Inną niewykorzystaną możliwością Rynku może być bazar staroci organizowany w każdą niedzielę, bo jak pokazują inne miasta w Polsce i na świecie impreza taka cieszy się ogromnym i niegasnącym powodzeniem. Na Rynku powinno znaleźć się również kilka stałych straganów z produktami regionalnymi, w których każdego dnia smakosze kupić mogą pyszny chleb, wyroby wędliniarskie, czy wino i piwo z rodzinnej manufaktury. Okazjonalne imprezy takie jak jarmark świąteczny, koncert Filharmonii, czy Sylwester powinny być tylko uzupełnieniem takiej oferty. Jednak samo się to nie zrobi. Władze miasta powinny przejąć inicjatywę i powołać spółkę miejską albo zlecić te zadania zamkowi Książ lub innej swojej spółce. Trzeba, bowiem zakupić wspomniane pojazdy, zatrudnić i wyszkolić ludzi by umieli pięknie i interesująco opowiadać o historii Wałbrzycha. Wysiłek władz oraz właścicieli kamienic włożony w rewitalizację starówki powinien wreszcie zacząć dawać dobre owoce. Kiedyś Stanisław Jachowicz napisał „Cudze chwalicie swego nie znacie, sami nie wiecie, co posiadacie”, te słowa jak ulał pasują do naszej starówki. Udowodnijmy, że wiemy, co posiadamy i wiemy jak to wypromować, i sprzedać. Czy są to jedynie fantasmagorie autora tego tekstu, czytelnik niech osądzi sam.
    Zbigniew Michurski
    P.S. Miesiąc temu odbyłem rozmowę z Arkadiuszem Grudniem, który zajmuje się UM między innymi promocją miasta. Ten wysłuchał zanotował i nic. Kończy się lato 2015r. które dla wałbrzyskiej starówki jest zmarnowane. Wiem, że budowa wizerunku trwa latami, a nie jeden sezon.

  • Dodaj komentarz

    Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

    `