Dodano: 7 stycznia 2022 13:52

NIK krytycznie o planach marszałkowa dotyczących reaktywacji linii kolejowych. W tym tempie zajmie to ponad 50 lat!

Tematy: 


Najwyższa Izba Kontroli przyjrzała się działaniom samorządu województwa dolnośląskiego związanym z przywracaniem nieczynnych linii kolejowych. NIK przyznaje, że powrót niektórych połączeń poprawił funkcjonowanie transportu w regionie. W ocenie izby nie wpłynęło to jednak istotnie na rozwój kolejnictwa w regionie. – Planowanie reaktywacji pasażerskich połączeń było nierzetelne – informuje NIK. W komunikacie pokontrolnym czytamy także, że przy tym tempie reaktywacji linii, realizacja planów samorządu zajmie ponad 50 lat!

NIK zwraca uwagę w swoim raporcie, że w ostatnich latach samorząd województwa dolnośląskiego aktywnie przejmuje nieużywane linie kolejowe, zakładając, że spełnia tym samym oczekiwania mieszkańców, którzy liczą na reaktywację linii.

Z doniesień medialnych oraz sygnałów od mieszkańców wynika jednak, że działania te nie są oparte o wiarygodne przesłanki i zidentyfikowane potrzeby mieszkańców – czytamy w komunikacie izby.

Skontrolowano Urząd Marszałkowski Województwa Dolnośląskiego, Dolnośląską Służbę Dróg i Kolei (zarządcę) oraz Koleje Dolnośląskie. Kwestionariusze w czasie kontroli wysłano do ponad 160 gmin z wyłączeniem Wrocławia, Wałbrzycha, Legnicy i Jeleniej Góry. Kontrola obejmowała okres od 2016 do 2020 roku.

Najwyższa Izba Kontroli ustaliła, że marszałkowo nie uwzględniło w swoim planie transportowym rentowności poszczególnych linii. Sam plan nie odpowiadał także na aktualne potrzeby mieszkańców, bo oparto go na danych statystycznych sprzed 2014 i danych przewoźnika, które nie były aktualizowane.

Przejęcie 21 linii kolejowych wymagało przeznaczenia w budżecie Województwa Dolnośląskiego określonych kwot na ich rewitalizację. Środki te okazały się jednak zbyt niskie na zadania inwestycyjne mające przywrócić ruch. Wieloletnia Prognoza Finansowa dla Województwa Dolnośląskiego (WPF) zakładała finansowanie prac na ośmiu odcinkach linii kolejowych z 19 objętych procesem przejęcia po 2016 r., przy czym środki na finansowanie wszystkich zaplanowanych prac przewidziano przy udziale środków zewnętrznych – czytamy w komunikacie po kontroli.

NIK zauważa, że przejmowanie tras nie doprowadziło do pełnej reaktywacji ruchu pasażerskiego. Z 21 odcinków o długości ponad 210 kilometrów połączenia wznowiono zaledwie na trzech o łącznej długości blisko 38 kilometrów.

Dokumentacja techniczna i analityczna nie dawała Dolnośląskiej Służbie Dróg i Kolei możliwości pełnego rozpoznania kosztów rewitalizacji przejmowanych linii kolejowych. Wiele linii jest wręcz w ruinie, do uruchomienia pociągów na wielu liniach trzeba wykarczować drzewa, od nowa położyć tory, wyremontować wiele obiektów – informuje NIK.

W ocenie izby, przy dotychczasowym poziomie finansowania tych projektów, czyli około 8-9 milionów złotych rocznie, reaktywacja pozostałych ponad 170 kilometrów nieczynnych odcinków linii kolejowych zajmie co najmniej 52 lata.

Przebudowa peronu nr 2 na stacji Jedlina-Zdrój.  fot. archiwalna  Jacek Zych / Dziennik Wałbrzych

Przebudowa peronu nr 2 na stacji Jedlina-Zdrój.  fot. archiwalna  Jacek Zych / Dziennik Wałbrzych

Linia kolejowa 285 Świdnica Kraszowice – Jedlina-Zdrój. fot. archiwalna, Jacek Zych / Dziennik Wałbrzych

Linia kolejowa 285 Świdnica Kraszowice – Jedlina-Zdrój. fot. archiwalna, Jacek Zych / Dziennik Wałbrzych

Linia kolejowa 285 Świdnica Kraszowice – Jedlina-Zdrój. fot. archiwalna, Jacek Zych / Dziennik Wałbrzych

Linia kolejowa 285 Świdnica Kraszowice – Jedlina-Zdrój. fot. archiwalna, Jacek Zych / Dziennik Wałbrzych

Linia kolejowa 285 Świdnica Kraszowice – Jedlina-Zdrój. fot. archiwalna, Jacek Zych / Dziennik Wałbrzych

Linia kolejowa 285 Świdnica Kraszowice – Jedlina-Zdrój. fot. archiwalna, Jacek Zych / Dziennik Wałbrzych

Dworzec kolejowy w Zagórzu Śląskim. fot. archiwalna Jacek Zych / Dziennik Wałbrzych

Zobacz także