Na weekend w CinemaCity – Kraina jutra (Tomorrowland)

30 maja 2015 10:42. © Tekst: Joanna Moreno, fot.: Disney Pictures

Trochę retro, trochę futuro, trochę dla dzieci, trochę dla dorosłych, trochę dla chłopaków, trochę dla dziewczyn, trochę fajnie, trochę nie.

Casey Newton (Britt Robertson) jest wyjątkowa. Nie tylko dlatego, że od dziecka interesuje się gwiazdami i potrafi włamać się na teren NASA. Casey jest optymistką, która coś tam wie. Nie wie jednak, że tajemniczy znaczek zabierze ją do niezwykłej krainy.

„Kraina jutra” ma wiele atutów, od wizualnych, przez scenariuszowe po grę aktorską. Zwiastuny skupiały się głównie na futurystycznych „widoczkach”, strzelistych budynkach i rozmaitych latających pojazdach, tymczasem w obrazie pięknie sprawdza się również staromodna stylizacja kłaniająca się dziełom Juliusza Verne’a czy przywołująca skojarzenia z niedawnym przebojem, „Hugo i jego wynalazek”. Film ogląda się z przyjemnością także ze względu na kreacje – fajnie „starego” George’a Clooneya, sympatyczną chłopczycę Britt Robertson i kradnącą show urokliwą, błyskotliwą i ślicznie piegowatą Raffey Cassidy. Scenarzyści natomiast zadbali o skrzące dialogi i humor rodem z najlepszych animacji (w końcu Brad Bird pracował przy „Iniemamocni” czy „Ratatuj”). Mamy też szlachetne, typowe dla Disneya optymistyczne przesłanie i tylko jedno „ale”.

Można było nieco tę historię uprościć albo rozsądniej rozłożyć akcenty. Bird chwilami, szczególnie pod koniec, zapomina, że to film dla dzieci (w Polsce +8). Na początku wydaje się wiernym uczniem Stevena Spielberga, dbającym o szczegóły, stawiającym na przygodowy aspekt, im jednak dalej, tym bardziej wychodzi z niego „spiskowiec”, który nakręcił „Mission: Impossible – Ghost Protocol”. Gmatwa opowieść, dorzuca kolejne wątki, co niekoniecznie sprawdza się w tego typu produkcji. Zamiast napięcia, dramaturgii, które zapewne pojawiłoby się dzięki takim zabiegom w filmie sensacyjnym, mamy chaos oraz skróty i uproszczenia pomagające ogarnąć całość najmłodszym. Z wciągającej opowieści, robi się coś lekko przekombinowanego. Z niezwykłej przygody, walka robotów.

„Kraina jutra” nie stanie się kultowym obrazem, hitem pokolenia, ale to film na tyle uniwersalny, ciekawy i ładnie zrealizowany, że bez wyrzutów sumienia można poświecić mu 2 godziny życia.

Dodano: 30 maja 2015 10:42
.

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

`