REKLAMA
REKLAMA

Dodano: 9 października 2025 13:52

Jerzy Kosek. Rozmowa na 40-lecie [POSŁUCHAJ]

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Tematy: 


REKLAMA

Jerzy Kosek, dyrygent, były dyrektor Filharmonii Sudeckiej w Wałbrzychu obchodzi w piątek 40-lecie pracy artystycznej. Od czterech dekad stoi za pulpitem dyrygenckim orkiestr w całej Europie. Na dwa dni przed jubileuszowym koncertem, jaki odbędzie się w piątek w Filharmonii Sudeckiej w Wałbrzychu rozmawiał z nim nasz reporter Jacek Zych

Jestem dyrygentem od 40 lat. Tak, 40 lat temu miałem pierwszy koncert już etatowy. Mój profesor zatrudnił mnie na ostatnim roku studiów jako swojego asystenta w Filharmonii Śląskiej w Katowicach i tam też zacząłem moje dyrygowanie.

REKLAMA

Nowoczesne centrum kształcenia w Wałbrzychu.
Branżowe Centrum Umiejętności stawia na mechatronikę i technologie przyszłości

bcu-mechatronika.pl

– Ja podpytując o Pana przed tą rozmową dowiedziałem się, że pan z hukiem wszedł na scenę dyrygencką w Polsce.  To prawda?

REKLAMA

Czy ja wiem, czy z hukiem.  Ten program, który mi przyszło dyrygować jako pierwszy taki publiczny, nie studencki, to były trudne utwory, ale tylko dlatego, że zachorował jeden z dyrygentów, który mieli to prowadzić i mój profesor wyznaczył mnie i ja musiałem w ciągu trzech dni przygotować partytury i zadyrygować. To dla mnie było rzeczywiście wybuchowe.

– Później przez te 40 lat przewinęło się przez pana życie mnóstwo muzyków, mnóstwo solistów. Na przestrzeni tych od tych właśnie 40 lat, co pan wspomina jako rzecz, która panu szczególnie utkwiła w pamięci?

40 lat to jest bardzo dużo dyrygowania, dużo zajęcia. Ja akurat byłem tak trochę pracusiem i pracowałem w dużej ilości filharmonii, niektóre z nich prowadziłem. Byłem dyrektorem czy naczelnym, czy artystycznym i w tym momencie miałem przekrój pianistów i innych solistów ogromny. Także jednych lubię bardziej, innych lubię trochę mniej. Natomiast tę solistkę, którą zaprosiłem do do tego koncertu piątkowego, lubię bardzo. Co prawda spotkaliśmy się na estradzie aż 20 lat temu, ale pamiętam jej wykonanie tego koncertu.

– Jakie to są emocje wspominać ostatnich 40 lat życia za pulpitem dyrygenckim?

Kurczę, ja przez te 40 lat w ogóle nie myślałem, że to idą lata, że PESEL jest nieubłagany. Zmieniałem filharmonie, zmieniałem muzyków, jechałem tu, jechałem tam. Nie miałem czasu na na nic. Czasami żona mi mówiła, że ja mieszkam w samochodzie, bo mieszkałem wtedy w Częstochowie, pracowałem w Koszalinie. W międzyczasie również prowadziłem orkiestrę w Olsztynie. Na domiar złego pracowałem na Uniwersytecie w Rzeszowie. I to wszystko trzeba było połączyć. Także to było wariactwo. Nigdy bym już czegoś takiego nie nie zrobił.

Tak samo jak udział w konkursie. Jest tak: za moich czasów ja kończyłem jeszcze studia i zaczynałem pracę w PRL-u. I wówczas, żeby być dyrygentem i dyrygować, trzeba było należeć albo do jedynej słusznej partii, albo wygrywać na konkursach dyrygenckich. Tych konkursów było trochę mniej niż teraz, a nawet bardzo dużo mniej. Więc ja się uparłem, że będę szukał jakichś zwycięstw czy wyróżnień na na konkursach i zacząłem już, mając 27 lat,

To był konkurs Fitelberga w Katowicach, później był konkurs Ferencika w Budapeszcie, potem był konkurs w Danii, a ostatnim moim konkursem, w którym ze względu na wiek mogłem jeszcze startować, to był konkurs Bernsteina w Jerozolimie.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Przyznam się do szczerze, że te konkursy rzeczywiście pomogły mi. Stałem się rozpoznawalny i nie tylko w Polsce, również gdzie indziej. Rozpocząłem karierę zagraniczną i mi się wydaje, że to jest właśnie zasługa konkursu i no i tego, że taki byłem zapracowany.

– Teraz chciałbym wrócić do tych orkiestr, z którymi pan pracował. Między innymi w Wałbrzychu, gdzie był pan dyrektorem orkiestry. Pracował pan też w Jeleniej Górze. Jak pan wspomina te lata?

No bardzo miło wspominam Filharmonię Sudecką. Byłem tu dyrektorem naczelnym i wszystko robiłem niejako po swojemu, układałem i zespół, doangażowywałem ludzi, zatrudniałem ludzi, zwalniałem ludzi. Zaczęliśmy robić remont w Filharmonii, zrobiliśmy foyer. To nie było takie proste. No i mogłem, że tak powiem, proponować co chcę dyrygować, co będzie w programie.

W Jeleniej Górze też było bardzo fajnie. Tam przed koncertami spotykałem się z melomanami, którzy wydaje mi się, że mnie lubili i przychodzili zawsze na takie spotkania ze mną, bo no tam było troszeczkę inaczej. Miałem nad sobą dyrektora naczelnego, natomiast ja nie decydowałem, co będę dyrygował, tylko wykonywałem polecenia.

– Takim dużym projektem, który chyba szkoda myślę, że nie udało się zrealizować w Wałbrzychu, był projekt przeniesienia Filharmonii do budynku po byłym Kinie Górnik i w ogóle zrobienia tam takiego centrum kulturalno-orkiestrowego. Żałuje pan, że nie udało się tego doprowadzić do końca?

No oczywiście pan prezydent Roman Szełemej zaraził mnie tą ideą. Stwierdziłem, że rzeczywiście trzeba to zrobić, bo siedziba Filharmonii, też w dawnym kinie, wymaga albo ogromnego remontu, albo lepiej wybudować coś nowego, zwłaszcza, że było miejsce do tego. Prace były bardzo zaawansowane, były projekty, były spotkania z mediami, z publicznością, która wnosiła wiele nawet do konstrukcji tego budynku. Muzycy też się wypowiadali, bo chodzi o to, żeby na przykład drzwi na scenę były tak szerokie, żeby przeszedł fortepian, albo żeby mieli garderoby na tym poziomie, co estrada. To wszystko było już ustalone i załatwione. No tylko niestety władza się zmieniła i nie mogliśmy tego wybudować i się niestety tak nie stało. I zabrakło trochę na to pieniędzy.

– Po 40 latach pracy ma pan jakieś marzenia muzyczne albo muzyczno-zawodowe, których nie udało się Panu zrealizować, a które chciałby pan spełnić? Takie realne, ale i takie, takie wymarzone, które być może gdzieś tam pozostają w sferze marzeń.

To znaczy pierwszą moją orkiestrą, w której przewodziłem, była Filharmonia Częstochowska. I wtedy byłem świeżo po studiach, byłem naładowany energią i lubiłem bardzo trudne utwory. Tego wyrazem jest Święto Wiosny Strawińskiego, które jest niesamowicie trudne. Przede wszystkim dla dyrygenta, ale też dla orkiestry, oczywiście. I mam parę takich utworów jak koncert na orkiestrę Bartóka. I chciałbym jeszcze to móc zadrygować, właśnie taką klamrę spiąć. „Święto Wiosny” bardzo chciałbym zadyrygować. wiem czy się uda. Ale mam takie marzenia.

– Tymczasem już w piątek jubileuszowy koncert w Wałbrzychu. Opowiedzmy dwa słowa o tym, co i kogo będziemy mogli usłyszeć.

Na koncercie usłyszymy dwa dzieła, natomiast dość pokaźnych rozmiarów. Także wystarczy akurat na jeden koncert absolutnie. Pierwszym utworem to jest koncert Rachmaninowa Trzeci w tonacji d-mol.  Tu pianistką będzie właśnie Beata Bilińska, z którą ta 20 lat temu grałem. Bardzo lubię ten koncert ze względu na to, że na samym początku profesor mi kazał go dyrygować i miałem takiego solistę, który mnie, jak to powiedziałem kiedyś, przeczołgał przez ten koncert. To znaczy w sumie mnie nauczył, bo ja byłem tak młody, że jeszcze nie rozumiałem pewnych rzeczy, a solistą był Grigorij Sokołow i on na mnie wymusił różne rzeczy. Ale to mi się utrwaliło i mam to do tej pory.

Natomiast po przerwie będzie, moim zdaniem, najładniejsza symfonia Johannesa Brahmsa Czwarta e-mol. To jest bardzo trudna symfonia, najtrudniejsza z brahmsowskich symfonii, natomiast najładniejsza i też melomani ją lubią. Lubią wszystkie części tej symfonii. Dlatego cieszyłem się, że akurat mogłem przypomnieć sobie stary, dawny program symfoniczny i mogłem go tutaj zrealizować, dzięki staraniom i uprzejmości dyrekcji Filharmonii Sudeckiej.

– Czego się życzy dyrygentom?

Połamania batuty. Życzy się połamania batuty, chociaż ja na wszelki wypadek noszę ze sobą w walizce trzy. Trzy batuty, choć one są, że tak powiem, ze mną już od bardzo dawna i są sfatygowane, natomiast w razie czego będę miał na zastępstwo.

– W takim razie połamania batuty i dziękuję bardzo za rozmowę.

Bardzo dziękuję.

Fot. użyczone / Filharmonia Sudecka w Wałbrzychu

Fot. użyczone / Filharmonia Sudecka w Wałbrzychu

Fot. użyczone / Filharmonia Sudecka w Wałbrzychu

Fot. użyczone / Filharmonia Sudecka w Wałbrzychu

Fot. użyczone / Filharmonia Sudecka w Wałbrzychu

Fot. użyczone / Filharmonia Sudecka w Wałbrzychu

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Skończyłeś czytać? Zobacz najważniejsze aktualności z Wałbrzycha:

PRZEJDŹ DO STRONY GŁÓWNEJ →

Zobacz także