Dodano: 28 lipca 2020 12:30

Garażowe przeróbki, brak uprawnień i uszkodzone łopaty wirnika. Wstrząsające szczegóły katastrofy śmigłowca pod Strzegomiem

Tematy: 


Garażowa modyfikacja i usterka jednej z łopat śmigłowca – to główne punkty wstępnego raportu, jaki w sprawie katastrofy śmigłowca pod Strzegomiem wydała Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych. W wyniku katastrofy śmierć poniosły dwie osoby. W Świdnicy nasz reporter Jacek Zych rozmawiał z prokuratorem Rejonowym Markiem Rusinem:

– Członkowie komisji ujawnili usterkę techniczną dotyczącą jednej z łopat śmigłowca. Chodzi tutaj o niedoklejenie krawędzi jednej z łopat wirnika głównego. Stwierdzono również, że łopaty, które zostały wymienione blisko przed wypadkiem nie posiadały certyfikatu producenta. 

Jak powiedział prokurator raport komisji nie przesądza o przyczynach ani nie wskazuje osób winnych katastrofie. Jest wskazówką, którą śledczy będą brali pod uwagę prowadząc dalsze ustalenia. Już dziś można jednak powiedzieć, że właściciel śmigłowca nie posiadał uprawnień do jego pilotowania, oraz że
kilkudziesięcioletnia maszyna poddana była garażowym modyfikacjom.

– Z pewnością z tego raportu wynika, że śmigłowiec Robinson został przerobiony przez właściciela na lżejszy śmigłowiec, tzw Pheniks i dokonano w nim przeróbek: przerobiono w nim tapicerkę, siedzenia oraz wymieniono łopaty na lżejsze. Jest to śmigłowiec, który miał ponad 30 lat. Usterka techniczna ujawniona we wstępnym raporcie dotyczy jednej z tych łopat.

30 czerwca lekki śmigłowiec Robinson wystartował z lądowiska w Stanowicach koło Strzegomia. Po około 4 minutach lotu runął na ziemię. Śmierć poniosło dwóch mężczyzn lecących maszyną.

Katastrofa śmigłowca pod Strzegomiem. fot. Jacek Zych / Dziennik Wałbrzych

Zobacz także

© DTP Service s.c. Wałbrzych 2015