Dodano: 9 lutego 2020 20:30

Biedroń, Zandberg i Dyduch w obronie szpitala w Nowej Rudzie

Tematy: 


Nawet 1000 osób, pacjentów szpitala w Nowej Rudzie, może zostać pozbawionych opieki zdrowotnej na skutek zamknięcia oddziału chorób wewnętrznych w miejscowym szpitalu. Dziś po południu na Rynku w Nowej Rudzie zbierano podpisy w obronie placówki. Zgromadzonych wsparli czołowi politycy Lewicy: Robert Biedroń, Adam Zandberg, Marek Dyduch i Agnieszka Ewa Dziemianowicz-Bąk.

W noworudzkim szpitalu brakuje lekarzy. To z tego powodu po raz kolejny na przestrzeni ostatnich miesięcy zawieszona została działalność oddziału chorób wewnętrznych. W odróżnieniu od poprzednich razów tym razem na kwartał. Mieszkańcy Nowej Rudy i okolicznych miejscowości do szpitala muszą jeździć do odległego o 20 km Kłodzka lub nawet do Polanicy. W perspektywie mówi się o całkowitym zamknięciu placówki.

– Problemem jest niedofinansowanie ZOZ-u Kłodzkiego – powiedział burmistrz Nowej Rudy Tomasz Kiliński – Brakuje 8 milionów złotych, kontrakty podniesiono o 3 mln. Problem finansowy jest ogromny i przyszłość nie tylko szpitala w Nowej Rudzie, ale całego ZOZ-u kłodzkiego jest zagrożona. 

Burmistrz, mimo iż gmina Nowa Ruda nie jest organem prowadzącym szpital, szuka lekarzy. Oferuje nawet mieszkanie. Bezskutecznie.

– Kilka lat temu udało mi się namówić lekarza prowadzącego oddział, który pracował do tej pory we Wrocławiu, do zamieszkania w Nowej Rudzie. Zgodził się, ale nie chce już tego robić w pojedynkę. Dziś potrzebujemy lekarza, a najlepiej dwóch lekarzy. Wówczas ten oddział będzie dalej funkcjonował – dodał burmistrz Kiliński.

– Szpital musi być, tu jest dużo osób starszych. Gdzie się mają leczyć. Jeździć? Jak oni mają jeździć. Jak ktoś nie ma auta, trzeba jechać busem, pociągiem. Boimy się tego. – mówią mieszkańcy, których kilkudziesięciu zebrało się w centrum miasta, by wypowiedzieć swoje obawy.

Nowa Ruda jest symbolem w Polsce, jak małe miejscowości są traktowane przez rządzących. – powiedział w rozmowie z Dziennikiem Robert Biedroń – Perspektywa Warszawy wypacza patrzenie na całą Polskę. Dzisiaj po erze rozwoju dużych miejscowości musi nadejść czas rozwoju małych i średnich miast. Każdego roku kilkaset oddziałów takich jak ten jest zamykanych w całej Polsce. Chciałbym, żeby takie miasta miały pewność, że będzie tu dobry szpital, dobra szkoła, dobre połączenia komunikacyjne w regionie. 

Politycy Lewicy wskazują budżet Państwa i rząd, jako organy odpowiedzialne za przywrócenie stabilności takich placówe jak Noworudzka:

– Tutaj bez pomocy Państwa się nie obejdzie. – dodał Robert Biedroń – Przyjechałem tu z Częstochowy, gdzie upadł kolejny szpital, hutniczy, byłem niedawno w Grudziądzu, gdzie szpital jest zadłużony na półtora miliarda złotych. Samorządowcy sobie z tym nie poradzą, Państwo musi ingerować i państwo musi wspierać samorządy. Jak stać na nas F-35, bomby i rakiety, to musi być nas stać na szpitale. 

– Rozwiązania systemowe to są konkretne pieniądze, które powinny być, żeby skusić lekarza. To nie jest jakaś alchemia żeby zrozumieć, że jeśli chcemy mieć dobrej jakości usługi publiczne to musimy na nie znaleźć pieniądze. – powiedział Adam Zandberg – Przez znaczną część lat dwutysięcznych politycy uwierzyli w taką rzecz uwierzyli, że jeśli Państwo się wycofa to prywatny biznes wejdzie w te lukę i to wystarczy i zadziała. Nie zadziałało. Najwyższy czas naprawić i robić tak jak robią to wszyscy w Europie Zachodniej, czyli wydawać na to porządną ilość środków z budżetu Państwa. 

Podczas pikiety zbierano podpisy na apelu skierowanym do rządu o ratowanie noworudzkiego szpitala. W sumie zebrano około 200 podpisów.

Pikieta w obronie szpitala w Nowej Rudzie. fot. Jacek Zych / Dziennik Wałbrzych

Zobacz także

© DTP Service s.c. Wałbrzych 2015