
Tematy: karkonosze
Dziś mija 50 rocznica wielkiej lawiny w Białym Jarze w Karkonoszach. Zginęło w niej 19 turystów z Polski, byłego ZSRR i Niemiec Wschodnich.
Nowoczesne centrum kształcenia w Wałbrzychu.
Branżowe Centrum Umiejętności stawia na mechatronikę i technologie przyszłości
Rankiem 30 marca 1968 roku nic nie zapowiadało tragedii. Pomimo dość silnego wiatru pogoda była słoneczna, wręcz wymarzona na górskie wędrówki. Kilkunastu turystów z ówczesnego Związku Radzieckiego postanowiło wbrew swojej grupie wybrać się na Śnieżkę. Do Karpacza przyjechali na zakończenie wycieczki po Polsce, którą otrzymali za dobre wyniki w pracy. Nie mieli przewodnika. Rozbawioną, lekko pijaną, kilkuosobową grupę poprowadził pilot wycieczki, Stefan Wawryniuk z Warszawy.
Mimo słonecznej pogody wyciąg na Kopę stał nieruchomo, nieczynny z powody silnego wiatru wiejącego w górnych partiach gór. Spod kasy odeszło z kwitkiem już kilkadziesiąt osób. Nie wszyscy jednak rezygnowali i kontynuowali wędrówkę czarnym szlakiem – tzw Śląską Drogą, prowadzącą wzdłuż potoku do Białego Jaru, a stamtąd na Kopę i do Domu Śląskiego, czyli Schroniska pod Śnieżką.
Mimo panującej w Karpaczu wiosennej aury, wyższe partie gór wciąż przykryte były mokrym, topniejącym śniegiem. Ratownicy GORP ogłosili w Białym Jarze, najbardziej lawinogennym miejscu w Karkonoszach, stan zagrożenia lawinowego. Trzy dni wcześniej lawina przysypała tam siódemkę narciarzy, którym na szczęście udało się wydostać spod śniegu i pomimo obrażeń – przeżyć. Jednak kierownicy pensjonatów i domów turystycznych nie tylko nie zareagowali na ostrzeżenie. Niektórzy wręcz odmówili poinformowania swoich klientów o panującym w górach zagrożeniu.
Dochodząca do Białego Jaru grupa złożona z Rosjan, Niemców i kilkorga Polaków nie wiedziała o tym. Rozbawieni nie wybrali bezpiecznego, wytyczonego w 1928 roku, po zejściu lawiny, szlaku zimowego. Kontynuowali wędrówkę łatwiejszą, prowadzącą dnem doliny ścieżką letnią.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Dramat rozegrał się o godzinie 10.50. 21 tysięcy ton mokrego śniegu zsunęło się z czoła Białego Jaru i części zbocza Złotówki wprost na podchodzących pod górę turystów. Łamiąc drzewa jak zapałki, pędzący z prędkością 100 km/h śnieg zabierał ze sobą wszystko, co stało na jego drodze.
Z liczącej 24 osoby grupy piątce udało się uratować: byli to maruderzy, którzy zostali w tyle i żywioł uderzył w nich z mniejszym impetem. Przewracanym i poturbowanym udało się w jakiś sposób uchwycić gałęzi drzew, które ocalały – i w ten sposób ocalić życie.
Czoło lawiny miało 20 metrów wysokości, a jego szerokość przekraczała 70 metrów. Metr sześcienny śniegu ważył 350 kg.
Dramat 19 osób trwał 50 sekund. Świadkowie zdarzenia rzucili się na pomoc. Minęło kilkadziesiąt minut, zanim na miejscu pojawili się zawiadomieni pracownicy dolnej stacji kolejki i ratownicy GOPR. Na pomoc wyruszył batalion Wojsk Ochrony Pogranicza oraz ratownicy z czeskiej Horskiej Sluzby.
Jak mówią świadkowie zdarzenia poszukiwania zasypanych osób były bardzo trudne. Żleb Białego Jaru wypełniony był twardym, zbitym śniegiem. Dodatkowo istniało realne niebezpieczeństwo zejścia kolejnej lawiny ze zbocza Złotówki. Żeby temu zapobiec żołnierze sprowadzili moździerz i działo bezodrzutowe. Strzelanie okazało się bezskuteczne.
Pierwszego dnia udało się odnaleźć 10 ciał. Nazajutrz przybyło rąk do szukania – na pomoc przyszli mieszkańcy Karpacza i chorążowie z Jeleniej Góry. Mimo ogromnych nakładów sił odnaleziono tylko jedną osobę – Rosjankę. Następnych 5 ofiar trzeciego dnia. Potem po jednym, dwa ciała dziennie. Ostatnie dopiero 16 dni po zejściu lawiny – 5 kwietnia.
Żeby upamiętnić tragedię w miejscu, w którym zeszła lawina postawiono najpierw drewnianą tablicę pamiątkową, a w 1970 roku pomnik. Dziś pozostał po nim tylko fundament – rok później zniszczyła go inna lawina.

Biały Jar po zejściu lawiny 20 marca 1968 roku. fot. użyczona / Archiwum Karkonoskiej Grupy GOPR

Biały Jar po zejściu lawiny 20 marca 1968 roku. fot. użyczona / Archiwum Karkonoskiej Grupy GOPR

Biały Jar po zejściu lawiny 20 marca 1968 roku. fot. użyczona / Archiwum Karkonoskiej Grupy GOPR

Biały Jar po zejściu lawiny 20 marca 1968 roku. fot. użyczona / Archiwum Karkonoskiej Grupy GOPR
Dwa lokale z powiatu wałbrzyskiego w przewodniku Michelin
Tragiczna końcówka maja na drogach powiatu wałbrzyskiego. Zginął motocyklista
Nowa marka w Wałbrzychu! Nowy salon BAIC już otwarty
Wałbrzyska policja żegna mł. asp. Pawła Konopkę. Policjant zginął w niedzielę w tragicznym wypadku
Dachowanie w Mieroszowie. Duże kłopoty kierowców na DK35
Ruszają Dni Szczawna-Zdroju! Trzy dni koncertów, atrakcji dla dzieci i targów smaku
Klaudia wraca do Polski. Trafi do szpitala we Wrocławiu
Samolot po Klaudię wystartował. Wałbrzyszanka ma wrócić do Polski w tym tygodniu
Pracownica salonu telekomunikacyjnego okradła własnych klientów
Cofał na parkingu, potrącił pieszych i odjechał. Był kompletnie pijany