Strażacy z Czarnego Boru już rok bez pieniędzy. Od kilku dni nie wyjeżdżają do akcji

9 marca 2017. Strażacy z Czarnego Boru podczas akcji. fot. użyczona

Tematy: 


W Czarnym Borze trwa pożarniczy pat. Od dwóch tygodni pozbawiona finansowania z gminy jednostka Ochotniczej Straży Pożarnej nie wyjeżdża do pożarów i zdarzeń. Nie ma pieniędzy na zatankowanie samochodów, przeglądy techniczne oraz atesty masek tlenowych. Jednostki OSP Czarny Bór, Jaczków i Grzędy, które odmówiły parafowania umów i przyjęcia od gminy dotacji, przez cały poprzedni rok utrzymywały się z własnych środków pieniężnych oraz m.in. z funduszy zebranych od mieszkańców podczas dorocznej kwesty w okresie Dni Ochrony Przeciwpożarowej. Nie na wszystko starczyło. Dziś kasa świeci pustką, odcięto telefon i internet, a za zaległy rachunek za energię, który zapłaciła gmina, wójt wystawił strażakom noty obciążeniowe.

Jednostka Ochotniczej Straży Pożarnej z Czarnego Boru oraz jednostki z Grzęd i Jaczkowa od roku odmawiają podpisania umowy umożliwiającej finansowanie ich działalności przez Gminę. Strażacy protestują w ten sposób przeciw zmianom w sposobie finansowania Ochotniczej Straży Pożarnej wprowadzonych przez wójta Gminy – Adama Góreckiego. Od stycznia 2016 roku w miejsce dotychczasowego dotowania jednostek bezpośrednio z budżetu gminy wójt zaproponował bezpośrednie dotacje przedmiotowe. Sposób ich rozdziału pomiędzy poszczególnymi ośrodkami stał się przysłowiową kością niezgody.

W czym tkwi różnica?

Kwota jaką gmina Czarny Bór organizuje działalność ochotniczych straży pożarnych pozostaje niezmienna od lat. Tak jak i w poprzednim roku, tak w budżecie na 2017 rok zapisano na ten cel ok. 100 tysięcy złotych. Do roku 2015 całą pulą pieniędzy dysponowała gmina i to tam rozliczano wszystkie dokonywane przez strażaków wydatki.

Od 2016 roku wójt Górecki wprowadził podział środków na zasadzie dotacji przedmiotowych – dla każdej jednostki oddzielna pula pieniędzy. Oznacza to, że utrzymany na tym samym poziomie co w 2015 roku budżet podzielony został na 5 części. Te z początkiem 2016 roku, na podstawie umowy z Gminą, miały zostać przekazane każdemu z pięciu oddziałów OSP. Dotychczasowy scentralizowany i uznaniowy podział pieniędzy zastąpiono stałą, nieelastyczną dotacją.

Taki system nie spodobał się największemu oddziałowi w Gminie – strażakom z Czarnego Boru. Wspólnie z oddziałami OSP z Grzęd i Jaczkowa odmówili podpisania stosownych umów. Ochotnicy obawiają się, że przy proporcjonalnym podziale środków na każdą z jednostek, niezależnie od wielkości i ilości wyjazdów, może zabraknąć pieniędzy na ich własną, bieżącą działalność.

Pełne wyposażenie jednego strażaka to ok. 10 tysięcy złotych. Nie liczymy węży, samochodów, opon… jeśli zdarzy się jedna trudna akcja na początku roku to może okazać, że po odkupieniu zniszczonego sprzętu nie będziemy mieli za co funkcjonować do końca roku – mówią w rozmowie z Dziennikiem strażacy z Czarnego Boru.

Strażacy najbardziej obawiają się tego, że przy „ciężkim” sezonie i dużej ilości wyjazdów bojowych może zabraknąć pieniędzy z przeznaczonej dla nich, sztywnej puli. Nie chcą wierzyć w słowne zapewnienia wójta o awaryjnym dofinansowaniu jednostek w takich szczególnych wypadkach.

Jeśli dostalibyśmy na piśmie zapewnienie, że w przypadku takich strat dostaniemy wsparcie od gminy to nikt by nie protestował. Ale my dostaliśmy tylko umowy bez słowa wyjaśnienia. Wójt oczywiście potem tłumaczył, że pomoże, ale wiadomo co to będzie? – żalą się strażacy.

W 2016 roku strażacy z Czarnego Boru wyjeżdżali 58 razy, Witków 31 razy, strażacy z Jaczkowa 22 razy, z Grzęd 15 razy i z Borówno 14 razy.

Co na to inni?

Na nowych przepisach zyskały nie mające do tej pory siły przebicia w gminie jednostki w Witkowie i Borównie. Podpisały umowę z gminą i od roku funkcjonują w takim właśnie systemie. Dziś nie tylko pozostają bez zaległych zobowiązań, ale udało im się doposażyć swoje oddziały w część niezbędnego sprzętu, dotychczas dla nich niedostępnego. Strażacy z tych jednostek mają nadzieję, że dzięki takiemu sposobowi finansowania uda im się wyrównać dysproporcję sprzętową pomiędzy nimi, a jednostkami z Czarnego Boru czy Jaczkowa, które dotychczas, ich zdaniem, traktowane były w Gminie w sposób preferencyjny, otrzymywały również wspomniane wcześniej dotacje za udział w akcjach w ramach Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego.

Łukasz Gut pokazuje pierwszy sztandar OSP z Czarnego Boru z 1945 roku. fot. Jacek Zych / Dziennik Wałbrzych

***

Zawieszenie działania jednostek OSP w Czarnym Borze i Jaczkowie to nie tylko osłabienie bezpieczeństwa gminy Czarny Bór. To wyłączenie z działania wykwalifikowanych strażaków, ratowników medycznych i drogowych. To także wyłączenie jednostek z Krajowego Systemu Ratowniczo Gaśniczego, z którym wiążą przecież nie tylko obowiązki uczestnictwa w szczególnie skomplikowanych lub niebezpiecznych akcjach poza terenem gminy czy też zabezpieczania bezpieczeństwa pożarowego Wałbrzycha podczas ćwiczeń Państwowej Straży Pożarnej, ale także przyznawane co rok z budżetu państwa i PSP dotacje na zakup specjalistycznego sprzętu lub wyposażenia strażaków, wykorzystywanego potem w działaniach na terenie gminy. Jedyny zastęp na terenie gminy i powiatu, działający jeszcze w Krajowym Systemie Ratowniczo Gaśniczym to obsada ciężkiego samochodu ratowniczo-gaśniczego z OSP Jaczków. Drugi, średni samochód ratowniczo-gaśniczy należący do tej jednostki również został wycofany.

Co na to wójt

Jak twierdzą strażacy wójt odmówił wspólnego spotkania ze strażakami ze wszystkich jednostek. W celu wypracowania dogodnego dla siebie stanowiska rozmawia z każdą z jednostek osobno. W taki sposób udało mu się przekonać do swoich racji OSP z Witkowa i Borówna. Powoli łamie się także jednostka z Grzęd, gdzie w zeszłym tygodniu odwołano komendanta, przeciwnego do tej pory podpisaniu umowy z Gminą.

Przyznają, że choć wójt poszedł na pewne ustępstwa to jest to kropla w morzu potrzeb. Nie uchyla się od wypłaty zaległych wynagrodzeń dla strażaków za 2016 rok. Ekwiwalent za udział w działaniach ratowniczych zostanie uregulowany, a strażacy już złożyli indywidualne wnioski o wypłatę. Odmówił jednak zapłacenia ubezpieczenia za auta i oddania pieniędzy za poniesione w 2016 roku wydatki m.in. na zakup paliwa, badania lekarskie i szkolenia. Koszty te jednostki muszą pokryć same, znajdując sponsora lub odpracowując je np. na rzecz Gminy. Natomiast noty odsetkowe od niezapłaconych rachunków za media umorzy przy wykazaniu dobrej woli ze strony jednostek w sprawie dalszej współpracy.

Strażacy z Czarnego Boru próbują znaleźć pomoc we władzach wojewódzkich i ministerstwie. Z prośbą o pomoc zwrócili się także do posła Michała Dworczyka, od kilku dni wiceministra obrony narodowej. Wciąż czekają na konkretną odpowiedź. Mają także nadzieję na porozumienie z wójtem, ale, jak twierdzą, do tego potrzebna jest wola obu stron.

Przekazaliśmy zaproponowaną umowę na rok 2017 do analizy prawnej w Zarządzie Głównym ZOSP w Warszawie – wspomina Rafał Rafalski prezes Oddziału Gminnego ZOSP RP w Czarnym Borze – opinia jest jednoznaczna – „cele wymienione w § 2 proponowanej umowy nie powinny być finansowane w formie dotacji, powinny być finansowane bezpośrednio z budżetu gminy”.

Pat na terenie gminy trwa. Nadchodzi jednak wiosenny okres wypalania traw i wyłączona z działania jednostka z Czarnego Boru może być sporym obciążeniem dla gminy Czarny Bór.

Komentarze

Dodano: 9 marca 2017
Pozostałe informacje
© DTP Service s.c. Wałbrzych 2015