„Florystyka to sztuka, którą wciąż zgłębiam”. Rozmowa z Magdaleną Dyblik, wicemistrzynią florystów Dolnego Śląska

2 maja 2015. ©Rozmawiała: Alicja Śliwa fot.: Jacek Zych

Podczas XXVII Festiwalu Kwiatów i Sztuki w Książu odbyły się II Mistrzostwa Florystyczne dla Regionu Dolnego Śląska. Sukcesem zakończyły się dla Magdaleny Dyblik. Pochodząca ze Szczawna-Zdroju florystka zajęła w nich drugie miejsce! Z Magdą rozmawiamy o trudnej sztuce układania kwiatów, oświeconych pannach młodych i...marketach budowlanych. Zapraszamy do lektury!

DziennikWałbrzych.pl (DW): Jaki był temat kwiatowych zmagań?
Magdaleny Dyblik (MD): Ogólnym tematem było światło, które dało wiele możliwości interpretacji. Podczas mistrzostw musieliśmy wykonać cztery prace, z których każda miała swój podtemat. Duża praca, czyli obiekt-instalacja powstała na podstawie tematu „Światło, życie, powietrze”. Kolejna praca to był bukiet ślubny i jego tematem była „Oświecona panna młoda”. Następny temat to była niespodzianka. Uczestnicy dostali ten sam materiał roślinny i w czasie 45 minut każdy musiał coś wymyślić na temat, którym okazały się „Światłowody chaotyczne”. Ostatnia praca to był bukiet wiązany w ręku, czyli „Bukiet laserem wycinany”.

DW: Jak dużo pracy wymaga przygotowanie tak skomplikowanych bukietów?
MD: Na zrobienie bukietu mieliśmy półtorej godziny. Natomiast bardzo długo szykuje się konstrukcje. Najpierw tworzy się projekt, który potem wdrażamy w życie. Czasami efekt jest poprzedzony nieprzespaną nocą albo nawet wieloma nocami. To tak naprawdę ciężka praca.

DW: Czy dziś opadły już emocje związane z mistrzostwami?
MD: Tak, dziś na spokojnie mogę ocenić swoje prace. Dzień konkursu był bardzo stresujący i emocjonujący. Jestem z nich zadowolona, dlatego że to jest mój debiut. Na poważnie florystyką zajmuję się od niedawna, więc chciałam przy okazji tego wydarzenia skorzystać z możliwości porównania swoich sił i umiejętności w konfrontacji z innymi ludźmi, którzy są z branży i są bardziej doświadczeni. Tym bardziej cieszy mnie lokata, na której się uplasowałam, czyli drugie miejsce. To dla mnie duży sukces.

DW: Jak to się stało, że zaczęłaś zajmować się florystyką? Wykonujesz przecież na co dzień inny zawód.
MD: Jestem fizjoterapeutką i pewnie zostanę nią, bo to jest mój główny zawód. Moi rodzice prowadzą kwiaciarnię prawie od 30 lat, więc ja siłą rzeczy też w tym uczestniczyłam. Z tego powodu byłam zorientowana w temacie, a z czasem zaczęłam się tym interesować. Później traktowałam florystykę trochę jako terapię zajęciową. To mnie zaczęło bawić coraz bardziej i zaczęłam się na poważnie wdrażać w temat. Uczestniczyłam w różnych kursach. Wciąż zgłębiam tę sztukę.

DW: Jakie bukiety najbardziej lubisz tworzyć?
MD: Głównie interesuję się florystyką ślubną. To jest moja ulubiona jej część. Podczas mistrzostw mogłam popuścić wodze fantazji. Często panna młoda przychodzi do mnie już ze swoją wizją, ale po krótkiej rozmowie i wskazówkach, biorąc pod uwagę moje doświadczenie, jej pomysł ewoluuje. Dochodzimy do porozumienia i tworzymy wspólnie coś niepowtarzalnego. Fajnie jest w tym wyjątkowym dniu mieć bukiet inny od wszystkich. Mało jest odważnych panien młodych. Najbardziej lubiane są bukiety bez udziwnień, najprostsze. Rzadko spotyka spotyka się panny młode, które chcą być oświecone. A przecież bukiet ślubny, my floryści, nazywamy biżuterią panny młodej. Ma on podkreślać jej urodę, strój i dopełniać całości.

DW: Gdzie szukasz inspiracji? W twoich bukietach zaprezentowanych w Książu znajdziemy i metal, i plastik.
MD: Inspiracji szuka się wszędzie. Dziś florystyka to prześciganie się w pomysłach, bo tak naprawdę wszystko już w niej było. Ja szukałam inspiracji w marketach budowlanych. Florystyka to nie tylko hurtownie florystyczne i sklepy z kwiatami, ale również inne miejsca, często bardzo odległe od skojarzeń florystycznych. Moja największa konstrukcja jest oparta na najzwyklejszej wykładzinie dywanowej, kupionej na metry. Pocięłam ją na paski grubości ok. 2 cm, następnie skleiłam. Między wykładzinę włożone są rurki, kupione również w markecie budowlanym. To wszystko trwała kilka ładnych dni, a nawet tygodni. W przygotowaniach pomagały mi moje asystentki – Wiesia i Ilona – za co bardzo im dziękuję!

Rozmawiała Alicja Śliwa fot.: Jacek Zych

magda2

Magdalena Dyblik ze swoimi asystentkami – Wałbrzych, kwiecień 2015. Fot. Jacek Zych | Wszelkie prawa zastrzeżone

Komentarze

Dodano:
© DTP Service s.c. Wałbrzych 2015